Załadunek...

Co słychać

Dzika rzeka, dzień 3 – Wojownicze dziki ninja

Opadł już kurz po wczorajszej bitwie. Walka ze słabościami i lękami trwa jednak w najlepsze. Przed nami ostatnia prosta do ustanowienia długodystansowego rekordu pływackiego… prosta licząca jakieś 120 km.
Wczorajsze wydarzenia, takie jak poważna awaria naszego bazo-namioto-sypialni oraz dramatyczne warunki pogodowe, pozostawiły trwały ślad w głowach pływaków oraz osób zajmujących się zapleczem logistycznym. Wczoraj, wszyscy – bez wyjątku – zdali sobie sprawę z tego czego się podjęliśmy i z jakim ryzykiem się to wiąże. To nie jest przypadek, że nikt na świecie nie przepłynął takiego dystansu (500 km), w tak nielicznym zespole (14 osób – 8 kobiet, 6 mężczyzn) w tak ograniczonym czasie (116 godz.) i tak nieprzewidywalnym akwenie (rzeka). Krótko – powodzenie tego pięknego projektu wisiało wczoraj na bardzo cienkim włosku.

Dzisiaj jest lepiej. Co miało spaść, spadło. Co miało zawiać, zawiało. Co miało nas uświadomić, uświadomiło. Brak deszczu jest dla wszystkich ogromnym zastrzykiem pozytywnej energii. Wspomnienia wczorajszej nocy pozostają jednak żywe. Może to dlatego dzisiaj, pierwsza dwójka pływaków była zmuszona uznać wyższość rzeki. Ich „pływacką rację”, czyli 5 km, musieli dokończyć pływacy następni w kolejce. Oznacza to tyle, że cała reszta ma krótszy czas na regenerację. Na chwilową /oby/ niedyspozycję wpływ mogła mieć znacznie niższa temperatura wody w Warcie. Zimna noc i silne opady spowodowały, że woda ma nie więcej niż 17 stopni Celsjusza, jakieś 3 stopnie mniej niż wczoraj. Warto podkreślić, że wszyscy pływamy bez pianek neoprenowych, które znacznie ułatwiłyby sprawę. Do tego w Warcie pełno jest liści, badyli i… [Uwaga! NowoSłowo!] merty. Merta to taka roślina wodna, glon taki. Jak go dzisiaj rano zobaczyłem to od razu w głowie pojawiły się kreskówkowe odpady radioaktywne. Jestem już duży i wiem jak nikłe były moje szanse na to, że po „kąpieli” zmienię się w Wojowniczego Dzika Ninja… Rozczarowaniem wynikające z faktu,
że nadal nie umiem zrobić salta było jednak całkiem realne. Tak samo jak odczuwane zimno.
Promienne uśmiechy malujące się na naszych twarzach we wtorek i środę zastąpił błysk nieustępliwej determinacji w oczach. Wszyscy mają świadomość, że są częścią czegoś wielkiego. Płyniemy żeby zebrać środki niezbędne do rozbudowy Instytutu Onkologii dla najmłodszych pacjentów. Dzięki naszym trudom i rozgłosowi (TVN24, TVP1), który towarzyszy akcji, zgłaszają się firmy z całej Polski deklarujące chęć wsparcia budowy. Wczoraj na konto stowarzyszenia „Dzieciaki Chojraki”, od jednej firmy trafiło 50 000 zł.

Można?

Nadal wysyłane są również smsy, które w całości przeznaczone zostaną na realizację celu nadrzędnego – budowy miejsca w którym dzieciaki miałyby pełne wsparcie w walce
o to najcenniejsze. Taki sms (treść: CHOJRAKI, numer 72052) to łączny koszt 2,46 zł. Jeżeli jeszcze nie odwiedziliście pomagam.pl/sfad i nie pomogliście w pomaganiu to możecie uzyskać szybkie rozgrzeszenie poprzez wysłanie jeszcze szybszego smsa.
Rekord, który być może uda nam się ustalić to raptem środek a nie cel. Celem jest, była i zawsze będzie pomoc innym.
#pomagajmypokimozemy

***

Dzisiaj w nocy ma być 9 stopni. To znaczy, że temperatura wody w Warcie znowu spadnie. Razem
z smsami ślijcie ciepłe myśli.
Właśnie się dowiedziałem, że trzecia osoba nie była w stanie przepłynąć pełnego dystansu. Na godz. 21 mamy zaplanowanie zebranie pływaków.
Pozdrowienia dla mamy Agaty Winkler (jedna z pływaczek). Cieszę się, że dobrze się Pani to czyta 

Wielkie podziękowania dla:
Aqua-Speed – za sprzęt i umożliwienie mi startu w tej sztafecie
Fit-Meal – za vice-najlepsze jedzenie w życiu (Babcia zawsze #1)
KEENOPersonal Trainers – za srzęt treningowy i przygotowania
VERSITE – za to, że możecie czytać ten wpis.

Udostępnij: